Wędrówka na rzepak
   30/04/2020
Wędrówka na rzepak

Mimo niesprzyjającej pogody przyroda powoli budzi się do życia. Kwiecień nie należał do udanych. Niskie i zaskakująco wysokie temperatury w dzień, nocne przymrozki, brak kropli deszczu i porywiste wiatry nie sprzyjały rozwojowi pszczelich rodzin.  Niemniej jednak pola rzepaku zostały obsiane poprzedniej jesieni, nie przemarzły zimą i w całkiem niezłej kondycji doczekały do wiosny. Nadszedł moment, gdy postanowiły zakwitnąć i żadne wymówki nic nie pomogą. Pszczelarze, którzy wywożą pszczoły na pożytki, zapakowali już swoje ule na samochody i przyczepki i ruszyli w drogę.

Transport pszczelich rodzin wymaga dobrej organizacji  i sporo wysiłku. Trzeba zabezpieczyć wszystkie ule, pozamykać wylotki, pospinać ule pasami, dobrze umocować na platformach lub stabilnie ustawić na samochodach. Załadunek musi być jak najkrótszy, by zamknięte rodziny jak najszybciej ruszyły w drogę. Każda rodzina poddana jest dużemu stresowi i ma ograniczoną możliwość wentylacji. Stres powoduje podniesienie temperatury w gniazdach i grozi ich przegrzaniem. Ważna staje się  dobra organizacja i logistyka. Z pszczołami trzeba jeździć ostrożnie. Nadmierne „wytrzęsienie” zupełnie im nie służy. Ramki, na których mieszkają, mogą się podczas podróży poprzesuwać i je pozgniatać.

Ponieważ każdy pszczelarz chce zabrać na nowe miejsce wszystkie pszczoły, całe przedsięwzięcie rozpoczyna się wieczorem, po zakończeniu lotów zbieraczek pszczelich. Transport odbywa się zwykle nocą lub nad ranem, a nocne temperatury zwykle sprzyjają wędrówce.  Po zakończonej podróży ule ustawiane są na nowym pasieczysku, a wylotki otwieramy. Jakież jest zdziwienie pszczół, gdy rano pierwszy raz wylecą na zewnątrz! Co prawda muszą na nowo uczyć się lokalizacji, co można obserwować, gdy  zataczają nad ulami coraz szersze kręgi, ale radość, jaką czują przy spotkaniu z morzem kwitnących złocistych kwiatów, jest nie do opisania.

Zobacz nasze miody!

Ostatnie artykuły

PrestaShop